Jak napisać przeprosinowy list miłosny?

=> Można na przykład tak:

1. Właściwie to nie mam pojęcia, co mam Ci powiedzieć, a raczej – napisać. Sam doskonale wiesz, że tak wiele się zdarzyło. Zbyt wiele, jak na moje nerwy – dzisiaj to już raczej ich strzępki :( Właściwie – dlaczego piszę ten list? Sama chyba nie wiem. Wiem jedno – to chyba jedyny sposób, by powiedzieć Ci, jak bardzo mi Ciebie brakuje. Nie, jeszcze jedno jest dla mnie pewne – chcę być z Tobą, bo po prostu kocham Cię jak nikt inny na świecie.

Tak, i nie boję się tego wyznać. Oj, bo zaraz się rozpłaczę! Właściwie, to już łezki samoistnie cisną mi się do oczu. Dlaczego? Bo wiem, że jeśli po przeczytaniu tego listu nadal będziesz mną pogardzać i nie zechcesz do mnie wrócić, to nie ma już dla mnie żadnego ratunku. Nie ma ratunku dla nas. I nie umiem sobie nawet w ogóle wyobrazić, co się wtedy ze mną stanie.

Wiem, co o mnie myślisz i jakie masz na mój temat zdanie. I posiadasz absolutne prawo obarczać mnie winą za rozpad naszego związku. Ale musisz chociaż ten jeden raz mnie wysłuchać, dać sobie coś powiedzieć. I nie mam tutaj zamiaru się tłumaczyć z tego, co zrobiłam, bo mogę tylko powiedzieć jedno: to było strasznie głupie, ale zarazem takie… niewinne? To znaczy – miało być niewinnie, traktowałam wszystko jako jeden wielki żart, do czasu, aż… No, właśnie. Teraz to już w ogóle chyba nie mam poczucia humoru – nic mnie nie cieszy, stałam się przewrażliwiona prawdopodobnie i obojętna na wszystko i wszystkich. Gdybym miała jakiekolwiek pojęcie o tym, że te „żarty” staną się powodem naszego końca, to w życiu bym nie zaczynała czegoś takiego. Myślałam, że po prostu na tyle mi ufasz, że wiesz, że nigdy bym Cię nie zdradziła – w żadnym momencie mi to nawet nie przyszło na myśl – od kiedy tylko jestem z Tobą (wierz mi lub nie, ale to był najlepszy okres w moim „wcieleniu” ziemskim!). Sądzisz, że gdyby mi na Tobie prawdziwie nie zależało, to pisałabym do Ciebie ten list w środku nocy, kiedy normalny człowiek już po prostu śpi? Kto wie, czy się tym jedynie nie ośmieszę? Lecz nie jest to dla mnie ani trochę istotne. Bo ja już nie potrafię być normalna – to znaczy, śmiać się, żartować, cieszyć się życiem. Wszystko mi już jedno, czy wstanę jutro, czy nie potrąci mnie rano tramwaj, czy nie wpadnę przypadkiem do studzienki kanalizacyjnej i czy nie zostanę tam zjedzona przez szczury – szczerze mówiąc, obojętne mi to. Nie chcę obarczać Cię za to winą, ale taka jest prawda, że wciąż masz na mnie przeogromny wpływ – nawet sobie tego nie wyobrażasz!

Poza tym – ciężko jest mi wracać do tamtych koszmarnych chwil, ale muszę, żeby Ci coś wyjaśnić – raz a dobrze. Gdybym naprawdę chciała być z „tamtym”, to już dawno zapewne bym z nim była. Mogłam się nie pieprzyć i od razu Cię po chamsku zostawić, bo gdybyś nic dla mnie nie znaczył, to z pewnością nie chciałabym się dłużej z Tobą męczyć. Ale tak nie było. Swojego występku nie chcę komentować, bo przez moją głupotę doprowadziłam do tego, że nie jesteśmy już razem.

„Głupia idiotka, głupia!” – co dzień sobie to powtarzam. Jeśli nie porozmawiamy i sobie wszystkiego nie wyjaśnimy – ze mną będzie naprawdę baaardzo źle. Jestem „bee” – wiem. Jestem okropna, zła, bezmyślna – wiem. Ale nawet ta najbardziej okropna, zła i bezmyślna idiotka zasługuje na drugą szansę, aby pokazać Ci, że może być już tylko lepiej… I tylko o to Cię proszę. Pamiętaj, że prawdziwa miłość zwycięża wszystko. Każdą przeszkodę. I ja chcę w to wierzyć.

PS „Miłość zwycięża wszystko; nie szuka poklasku, nie unosi się pychą”

=> Albo też tak…:

2. Kochany Ty mój i najdroższy…

Sam wiesz, ile się zmieniło. Między nami się zmieniło, my się zmieniliśmy… Czy dobrze, czy źle – chyba nie nam to oceniać. Ważne, że daliśmy sobie kolejną szansę. No i oczywiście, że jesteśmy znów razem. Nawet nie masz pojęcia, ile mnie kosztowało to wszystko – ile łez, stresów, nieprzespanych nocy z Twego powodu! I nie mówię tego po to, by wzbudzić w Tobie poczucie winy, tylko po raz kolejny dać Ci do zrozumienia, jak bardzo mi na nas zależy. A zależy niesamowicie – jak na nikim innym do tej pory. Z resztą – co by tu nie pisać, Ty chyba o tym wiesz, nie muszę Cię w tym utwierdzać… Ach, jak mi dobrze. Znów jest dobrze! Ponownie potrafię się śmiać, cieszyć, każdy nowy dzień witam z przeogromną radością, bo wiem, że jesteś gdzieś tam w pobliżu, że zawsze mogę się do Ciebie zwrócić, przytulić, poprosić o pomoc – po prostu czuć, że jesteś nie tylko moim partnerem, ale przede wszystkim przyjacielem, bo właśnie to w Tobie cenię najbardziej. Bez tego chyba nie chciałoby mi się żyć, nie czułabym sensu swego istnienia – tak myślę… Ty wiesz, jak Cię kocham, ale mogę to powtarzać miliony razy, żeby się wszyscy o tym dowiedzieli, ale czy trzeba? Nie, chyba wystarczy, że Ty o tym wiesz, a świat wiedzieć nie musi, ponieważ nasza miłość nie jest na pokaz. To nasze szczęście, którą mamy się cieszyć. My, sami. My, plus nasi najbliżsi, którzy tę radość szczerze dzielą z nami, a na których w trudnych sytuacjach możemy liczyć. Wiedz, że mając Ciebie przy swoim boku, nic dla mnie nie jest straszne, czuję, że mogę góry przenosić! Gdy budzę się rano i myślę sobie, że zadzwonisz, usłyszę Twój głos, gdy mnie czymś rozbawisz, że się spotkamy, że się znów w Ciebie wtulę, a w Twych ramionach poczuję się tak bezpiecznie i wyjątkowo, zupełnie jak prawdziwa księżniczka – aż chce się wstawać, choć wiesz, jak lubię spać. Ale dla Ciebie warto. Aż robi się to dziwne, jak ja bujam w obłokach, ale od dawna się mówi, że człowiek zakochany może rządzić się osobnymi, innymi niż wszyscy prawami, więc mam nadzieję, że inni wybaczą mi kiedyś moje ciągłe rozkojarzenie i brak skupienia na rzeczach mało ważnych (czytaj: nie mających żadnego związku z Twoją osobą :)). Aj, Kochanie, potrafisz mnie uszczęśliwić. Czuję, że nic mi więcej nie potrzeba. I nie chcę, by to się kiedykolwiek zmieniło – chcę być z Tobą już na zawsze… Nie pozwólmy więcej naszemu związkowi przechodzić tak okrutnej rozłąki i takich kryzysów. Nie zniosę tego chyba, jeśli to się powtórzy. I pamiętaj o tym! Za bardzo mi zależy na tym etapie, aby z Ciebie zrezygnować. Jesteś takim prawdziwym słoneczkiem, które oświeca te moje rutynowe i szare życie. Jeśli ja jestem zatem niebem, a Ty słoneczkiem – nie możemy nie być razem :) Taka jest moja teoria – nowa teoria, i wcale nie taka o dwóch połówkach pomarańczy, bo ta już dawno wyszła z mody (według mnie), a ta jest taka… oryginalna? Jak Słońce i Niebo – pięknie, nieprawdaż? :) Ech, i znów zaczynam pisać głupoty – wszystko przez Ciebie! Działasz na mnie jak narkotyk, wiesz, mój Ty niedobry Misiaku? A wiesz, dlaczego? Bo się uzależniłam od Ciebie. Nie, że zaczynam – już jestem uzależniona. Ale akurat tego chcę i wcale nie będę protestować :) I mam nadzieję, że nie zaprzestaniesz kontynuowania swego rozpoczętego dzieła :> Tak bardzo Ciebie, Skarbie, kocham, że nawet sobie tego nie wyobrażam. Ile to już razy napisałam w tym liście? Mam nadzieję, że wystarczająco dużo ;)

=> KOMENTARZ:
Jak dla mnie zbyt ckliwie. No, ale jeśli się kocha, to podobno potrafi się wiele! ;)

OPRACOWANIE: Marta Akuszewska

hastagi na stronie:

#list przeprosinowy #listy przeprosinowe #listy miłosne wzory #list miłosny przykład #jak napisać list miłosny #list przeprosinowy do dziewczyny #wzory listów miłosnych #przykłady listów miłosnych #list do byłej dziewczyny #list przeprosinowy do chłopaka

Authors

Related posts

2 Comments

  1. karolina said:

    jestem kretynka , zawsze pewna siebie a teraz kurde płacze i trzese sie z nerwow brrr

Comments are closed.

Top